- Nie wierzę.. - zaczęłam gdy byliśmy już w pokoju. Mike siedział na łóżku, z rękoma założonymi na głowę, a ja chodziłam po pokoju, nie mogąc zrozumieć co właśnie się tutaj wydarzyło. - nie wierzę, jak mogłeś zrobić coś tak głupiego, że wsadzili cię aż tutaj.. Nie, nie ja po prostu..
- To twoja siostra? Wygląda bardzo seksownie, gdy się złości i nie jest nawet podobna do ciebie.. - zobaczyłam jak Justin mówi coś do ucha mojego brata.
- Zamknij się Bieber, to wszystko pewnie twoja wina! - Zwróciłam się tym razem do niego, kierując w się w ich kierunku, kiedy chłopak wstał z łóżka i stanął przede mną, tak blisko że nasze twarze dzieliło około dziesięć centymetrów.
Szatyn był wyższy ode mnie o kilka centymetrów, więc mógł patrzeć na mnie z góry, co mogło mu dawać satysfakcję. Jak taki ideał chłopaka, mógł mieć taką okropną przeszłość? Bardziej nadawałby się na modela niż na seryjnego bandytę, czy mordercę. Piękna, czysta cera, bez żadnej skazy, brązowe tęczówki w których można by było utonąć. I te usta, które co chwilę oblizywał językiem..
Jedynie te tatuaże.. Gdyby nie one, nigdy choć trochę, nie podejrzewałabym go o takie rzeczy.
- Słuchaj skarbie. Może ci się wydawać, że twój braciszek jest takim aniołkiem, o jakim sądzisz.. Ale - zrobił tu chwilową przerwę by, pokręcić głową - Nie.
Przeczesał swoje idealne włosy, ręką i mówił dalej - Pewnie cię zaskoczę, ale ten napad na bank, to nie był mój pomysł.. Nie.. To był pomysł Mike'a.
Odwróciliśmy się w jego kierunku, gdy on podniósł głowę, słysząc swoje imię. W tym momencie, nie wiedziałam po prostu, co powinnam powiedzieć. Nie wiedziałam jak powinnam zareagować. Tego już było za wiele.
- Kłamiesz. - Poparzyłam w jego oczy, starając się z całej siły, nie rozpłakać. Nie codziennie dowiadujesz się że, twój młodszy brat, którego musiałaś zostawić samego na tym okrutnym świecie, ponieważ ciebie zabierają do poprawczka, a do tego jeszcze on sam tu trafia za napad na bank.
Świetne, prawda?
- Oj kochanie.. Jeśli mi nie wierzysz, zapytaj swojego braciszka. On ci powie prawdę.
Podeszłam do Mike, siadając obok niego przy tym. Znów nie wiedziałam co powiedzieć, co zrobić, jak zacząć. Mam na niego nakrzyczeć? Sama nie jestem lepsza.
Niby starsze rodzeństwo ma dawać przykład. A ja co? Sama trafiłam tu pierwsza.
- Mike.. Czy to prawda..? - Tyle udało mi się wyjąkać, przy takim stresie, który mi towarzyszył.
Bałam się. Bałam się tego co mi powie. Bałam się, że mój mały braciszek stał się bandytą. I bierze przykład tylko z jednej osoby.
Ze mnie.
On tylko podniósł głowę i wpatrywał się w okno, zabite kratami. Ignorował mnie.
- Odpowiedz mi! - Musiałam podnieść głos, nie wytrzymałam. Dobrze wiedział że nie odpuszczę, więc czemu nie chciał mi powiedzieć..?
W końcu popatrzył na mnie, a gdy tylko napotkałam jego oczy, już wszytko wiedziałam.
Ból, smutek, rozpacz, samotność.
A to wszystko, tylko moja wina. Gdybym tylko go nie zostawiła, gdybym nie myślała tylko o sobie. Wszystko było by lepiej.
- A jak myślisz?! Tak, to był mój pomysł, - wstał i zaczął nerwowo chodzić po pokoju, co chwilę krzycząc na mnie - tylko i wyłącznie mój. Justin mi jedynie pomagał. Gdy cię zabrali, zostałem w domu sam. Sam, rozumiesz to? Sam z pijanym ojcem, który gdy wracał od kumpli, bił mnie i matkę. - stanął na przeciwko mnie i podciągnął, rozciągnięty rękaw już starej bluzy i pokazał mi coś, co zostanie mi w pamięci do końca życia. Coś, przez co po moim policzku spłynęła jedna łza. - Gdy tylko matka, zapomniała mu kupić piwa, przychodząc ze sklepu, gasił swoje wstrętne papierosy na naszych rękach. Tak to są blizny. O popatrz - wskazał palcem na jedną z nich - ta była pierwsza. Nidy nie zapomnę tego bólu. A wiesz co było najgorsze? Że ciebie tam nie było, zawsze gdy ojciec chciał mi coś zrobić, stałaś w mojej obronie. Nie bałaś się, a ja? Ja nigdy nie miałem tyle odwagi co ty. Nigdy nie miałem, tyle odwagi by mu się sprzeciwić.. - Oparł się o ścianę przyglądając się swoim butom.
Wiedziałam, że gdy mnie zabiorą, mój brat zostanie sam. Ale miałam nadzieję że sobie poradzi.
Nie miałam racji.
Nigdy nie sądziłam, że zgotowałam mu taki koszmar. Odwróciłam głowę, by kolejne łzy mogły polecieć.
- Pewnego dnia, po prostu miałem dosyć. Postanowiłem uciec z tego piekła, gdy ojciec, wyszedł po piwo, zabrałem torbę ze swoimi rzeczami i wyszedłem. Błąkałem się po ulicach Hollywood, przez prawie całą noc, gdy natrafiłem na Justina, powiedziałem mu że potrzebuję noclegu, na jedną noc. I tak to poszło. Narkotyki, pieniądze. Wszystko było pod dostatkiem, do czasu. W pewnym momencie, bardzo potrzebowaliśmy pieniędzy, więc wpadłem na pomysł by włamać się do banku na Harold Way. Nie jest to duży bank, i nikt nie podejrzewał że będzie wokół tego tyle zamieszania. Okazało się że mają lepsze zabezpieczenie niż myśleliśmy. - Podszedł do mnie powoli a uśmiech wkradł się na jego twarz. - Coś jeszcze? To i tak tylko część tego co mnie spotkało pod twoją nieobecność.
- Nie. - Odparłam. Nie wytrzymałam, musiałam stamtąd wyjść. Wstałam z łóżka i zaczęłam się kierować w stronę drzwi, wymijając przy tym kilku chłopaków, wchodzących do pokoju.
Nie poznawałam już swojego brata. Nie wiedziałam już co mam robić.
~
Weszłam do mojego pokoju, widząc moją przyjaciółkę siedzącą na łóżku. Podeszłam do niej, siadając obok, po turecku. Nie zdążyłam nawet się przywitać, kiedy zaczęła:
- I jak poszło..? - Widać było ten błysk w jej oczach, jak widać miała nadzieję że, jestem szczęśliwa że w końcu zobaczyłam, się ze swoim bratem, co w pewnej części było prawdą, ale nie wiedziała o rozmowie, którą z nim przeprowadziłam.
Którą zapamiętam na zawsze.
- Można powiedzieć że.. Że dowiedziałam się rzeczy, o których nawet mi się nie śniło. - Nie miałam zamiaru jej okłamywać, ale nie byłam do końca pewna czy powiedzieć jej o wszystkim. W końcu nie wiedziała o wydarzeniach w moim domu. Nie wiedziałam czy mogę jej tak bardzo zaufać.
- Chodzi o Mike'a? Prawda? - Pokiwałam głową, gdy po moim rozgrzanym policzku spłynęła kolejna łza.
~ . ~ . ~
No więc, troszkę się spóźniłam z rozdziałem, ale szczerze mówiąc, napisałam go w sobotę, a w następne dni nie miałam możliwości go dodania, dopiero dziś, w poniedziałek.
Mam nadzieję że jesteście zadowoleni. Teraz trochę o przeszłości Mike'a i jego siostry.
Jeśli macie jakieś pomysły, to piszcie chętnie w komentarzach, może napiszę w kolejnych rozdziałach o tym, jeśli mi się spodoba.
Nie wiem, napiszcie opinię, to co napisałam na górze no i..
Do zobaczenia za tydzień, lub wcześniej.
W tym tygodniu koniec szkoły! Cieszcie się!
Kocham was!